Coraz rzadziej kupuję różne pisemka robótkowe. Takich z serwetami mam bardzo dużo. Na tyle dużo, że kojarzę powtarzające się wzory :)
Ale raz na jakiś czas coś mnie zauroczy. Tak było i tym razem: serwetka z okładki Sabrina Robótki Extra Najpiękniejsze serwetki, zawołała do mnie "weź mnie! Weź mnie!"
Więc wzięłam.
A potem klęłam na czym świat stoi:)))
Bo jednak od dłuższego już czasu serwetki robię bardzo okazjonalnie - i przy tej robótce wyszedł brak wprawy. Co i rusz myliłam się przy schemacie. Prucia było co niemiara. Czasem jakiś babol dało się zamaskować, naprawić w następnym okrążeniu - częściej jednak trzeba było wrócić do błędu i go naprawić.
A potem okazało się, że serweta jest z tych co to nie można się wykpić ściereczką i żelazkiem. Trzeba uczciwie ją napiąć i przytrzymać milionem szpilek.
Cóż - wybitny dowód na to, że miłość jest ślepa :) Tylko dzięki niej wytrwałam do końca i serweta ostatecznie cieszy moje oczy:
Nici - nie wiem jakie, bo banderolkę dawno porwał wiatr historii - ale jakieś okrutnie cienkie. Szydełko 0,6.
Strony
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serweta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serweta. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 26 stycznia 2014
środa, 10 kwietnia 2013
Czerwona serweta
Jak pamietacie zaczęłam takie cudo jakiś czas temu. Był to dla mnie powrót do przeszłości: model z "Moich robótek z 1999 roku był moim pierwszym poważnym wytworem robótkowym. I po tylu latach stwierdzam, że jest to wzór dość wymagający.
Oczywiście zgodnie z Prawem Murphy'ego na półtora okrążenia przed końcem kordonek mi się skończył.
Droga do pasmanterii była dłuuuuga. A to pogoda nie taka, a to dziecię się pochorowało, a to ja znów umierałam. W końcu dotarłam - żeby standardowo się dowiedzieć, że mam zaglądać i się dowiadywać o kolor. Ponieważ wiem, że to oznacza czekanie na Święty Nigdy, wzięłam kolor zupełnie kontrastowy - zielony. I tym zielonym przerobiłam ostatnie dwa okrążenia.
Kolory są przekłamane: zielony kolor jest w rzeczywistości ślicznym wiosennym kolorkiem. Czerwony widzę na każdym zdjęciu wyszedł inny - myślę, że bliższy prawdzie jest na tym pierwszym zdjęciu. Chyba muszę jeszcze raz spróbować zrobić te zdjęcia w świetle dziennym.
Serweta została tylko przeprasowana - jakoś chwilowo nie mam weny do upinania każdego pikotka szpilką, bo jest ich trochę
Oczywiście zgodnie z Prawem Murphy'ego na półtora okrążenia przed końcem kordonek mi się skończył.
Droga do pasmanterii była dłuuuuga. A to pogoda nie taka, a to dziecię się pochorowało, a to ja znów umierałam. W końcu dotarłam - żeby standardowo się dowiedzieć, że mam zaglądać i się dowiadywać o kolor. Ponieważ wiem, że to oznacza czekanie na Święty Nigdy, wzięłam kolor zupełnie kontrastowy - zielony. I tym zielonym przerobiłam ostatnie dwa okrążenia.
Kolory są przekłamane: zielony kolor jest w rzeczywistości ślicznym wiosennym kolorkiem. Czerwony widzę na każdym zdjęciu wyszedł inny - myślę, że bliższy prawdzie jest na tym pierwszym zdjęciu. Chyba muszę jeszcze raz spróbować zrobić te zdjęcia w świetle dziennym.
Serweta została tylko przeprasowana - jakoś chwilowo nie mam weny do upinania każdego pikotka szpilką, bo jest ich trochę
niedziela, 17 marca 2013
Wiosna...?
No właśnie: według kalendarza wiosna już za progiem, a za oknami zima w pełni.
Wyprodukowałam takiego oto kuraka - dołączy do szala na wymianę facebookową.
Wprowadził trochę wiosennego nastroju, wbrew temu co widzę na zewnątrz.
A tu - powrót do początku. Czemu do początku? Bo to była pierwsza duża i bardziej skomplikowana serweta jaką wydziergałam na początku mojej przygody z szydełkiem. Jak ją skończę - pokażę i opowiem więcej.
Wyprodukowałam takiego oto kuraka - dołączy do szala na wymianę facebookową.
Wprowadził trochę wiosennego nastroju, wbrew temu co widzę na zewnątrz.
A tu - powrót do początku. Czemu do początku? Bo to była pierwsza duża i bardziej skomplikowana serweta jaką wydziergałam na początku mojej przygody z szydełkiem. Jak ją skończę - pokażę i opowiem więcej.
wtorek, 13 listopada 2012
Bez tytułu ;)
Dzięki dobrej duszyczce Adze, mam pasujący kordonek, żeby dorobić brakujące kwiatki w serwecie!!
Aga, nie tylko, że poratowała brakującym kordonkiem, to jeszcze obdarowała taką cudną śnieżynką:
A ja ostatnio z kordonka znów przerzuciłam się na grubszą włóczkę.
W zeszłym roku na urodziny dostałam od Anety komplet, absolutnie w moich kolorach: chustę plus mitenki (o -TU widać chustę).
Postanowiłam dorobić do kompletu czapkę. Trochę martwiłam się jak to wszystko będzie razem grało: ja nie drutowa jestem, czapka miała być robiona na szydełku - ale po skończeniu stwierdziłam, że wyszło nieźle.
Tu szybka balkonowa mini sesyjka. Mam jeszcze wątpliwości co do wykończenia. Muszę się zastanowić czy zostawię ten mini ściągacz, czy zamienię na coś innego.
Wzór znalazłam na moim komputerze: musiałam go kiedyś ściągnąć z netu. Nie miałam pojęcia co z tego wyjdzie, bo nie miałam podglądowego zdjęcia. Ba, nawet teraz nie wiem czy to na pewno był wzór na czapkę, czy może fragment serwetki ;) Wzór ciutkę modyfikowałam, żeby wyszła odpowiednia krzywizna.
Zużyłam niecały motek Magica. Szydełko nr 5.
środa, 7 listopada 2012
Na przekór pogodzie: wiosenne klimaty
Pamiętacie serwetę z bratkami/fiołkami? O,tą
Zrobiłam drugą w podobnych klimatach do kompletu.
Oczywiście zgrzytam zębami, bo nie obeszło się bez pomyłek - sama serweta poszła bez błędów Kwiatki wydumałam sama zainspirowawszy się wzorem z książki "Piękne kwiaty 100 modnych wzorów" Ba, wydumałam nawet jakby tu je zrobić jedną nicią, bo miałam w pamięci upiorne chowanie licznych nitek z jeszcze liczniejszych bratków.
No i z kwiatkami jest mały zonk. Po pierwsze w dwóch odkryłam babole - a ponieważ wszystko z jednej nitki, więc naprawa równa się spruwanie połowy wzoru - o nie, nie uśmiecha mi się to - wydumałam jak naprawić bez prucia (robiąc kwiatki jednym okiem oglądałam "Bitwę Warszawską" i te pomyłki to pewnie efekt filmu, bo dawno takiej chały nie widziałam).
Druga sprawa jest poważniejsza i nie wiem jak z niej wybrnąć - tym bardziej, że serweta ma iść na prezent dla tej samej osoby, która przytuliła pierwszą sztukę.
Otóż na cztery kwiatki przed końcem skończył mi się kordonek. wyszperałam drugi motek - wydawało mi się, że w takim samym kolorze. Wieczorem wszystko wyglądało ok - ale rano, w świetle dziennym okazało się, ze kolor jednak się różni: jest jaśniejszy!
Kordonki kupowałam ze 2 lata temu w jakiejś internetowej pasmanterii, na kordonkach nie mam numeru koloru - generalnie: Houston, mamy problem.
Na dwóch ostatnich zdjęciach widać w czym problem
środa, 24 października 2012
W czerwieni
U mnie dalej serwetowo. Zostałam poproszona o wykonanie serwety na prezent na Wigilię. W kolorze czerwonym, ale nie intensywnym. Rozmiar 47-48 cm.
Na stanie miałam kordonek Monika, wzór został wybrany (oryginalnie wg opisu serweta miała mieć 54 cm, ale robiłam ją cieńszą nicią i mniejszym szydełkiem niż w instrukcji). Przed wyprasowaniem wydawało się, że serwetka wyszła za mało - ale po potraktowaniu żelazkiem okazało się, że ma dokładnie 47 cm.
Niestety w trakcie tych robót odkryłam mój błąd w ostatnim rzędzie - oczywiście ogon z nitki został już schowany i obcięty :(. Doszłam do wniosku, że poprawka - a razem z nią sztukowanie nitki będzie bardziej widoczne niż sam błąd - zresztą sami oceńcie na zdjęciach czy bardzo rzuca się w oczy.
fragment bez błędu
fragment z błędem (generalnie nie zrobiłam szczytowej pikotki)
środa, 17 października 2012
Dla kontrastu ;)
Było kolorowo i grubo? Teraz będzie w bieli i delikatnie.
Serwetka będąca prezentem dla mamy mojej koleżanki w podziękowaniu za pomoc w pewnej ważnej sprawie.
Niespodziewanie kosztowała mnie sporo pracy - pobiłam przy niej wszelkie rekordy jeśli chodzi o pomyłki - prułam ją w większym bądź mniejszym stopniu naście razy. Nie wspominając o tym, że w jakimś otumanieniu totalnym zrobiłam ją z cieńszej nici niż zamierzałam ( i nawet dobranie szydełka 0.95 mnie nie zaniepokoiło), więc wyszła mniejsza niż było w planach. Ta ma średnicę ok. 38 cm.
Czemu się nie zniechęciłam? Bo mi franca na ambicję weszła: " a właśnie, że Cię zrobię!"
Udało się :)
Serwetka będąca prezentem dla mamy mojej koleżanki w podziękowaniu za pomoc w pewnej ważnej sprawie.
Niespodziewanie kosztowała mnie sporo pracy - pobiłam przy niej wszelkie rekordy jeśli chodzi o pomyłki - prułam ją w większym bądź mniejszym stopniu naście razy. Nie wspominając o tym, że w jakimś otumanieniu totalnym zrobiłam ją z cieńszej nici niż zamierzałam ( i nawet dobranie szydełka 0.95 mnie nie zaniepokoiło), więc wyszła mniejsza niż było w planach. Ta ma średnicę ok. 38 cm.
Czemu się nie zniechęciłam? Bo mi franca na ambicję weszła: " a właśnie, że Cię zrobię!"
Udało się :)
wtorek, 10 kwietnia 2012
...I po Świętach
Dziękuję wszystkim za życzenia.
Czy wy też na wszelki wypadek obchodzicie wagę wieeelkim łukiem?
W Święta nie odpoczęłam od szydełka - odnalazłam wzór na zaczętą serwetę w kurczaki - więc ją szybciutko dokończyłam - no, prawie - kurczaki powinny mieć jeszcze zaznaczone kolorową nitką oczy i dzioby - ale nie chciało już mi się bawić
Czy wy też na wszelki wypadek obchodzicie wagę wieeelkim łukiem?
W Święta nie odpoczęłam od szydełka - odnalazłam wzór na zaczętą serwetę w kurczaki - więc ją szybciutko dokończyłam - no, prawie - kurczaki powinny mieć jeszcze zaznaczone kolorową nitką oczy i dzioby - ale nie chciało już mi się bawić
Z rozpędu zrobiłam też drugą serwetę - ale nie jestem z niej do końca zadowolona: albo ja coś namieszałam przy dzierganiu, albo - co też się zdarza wzór należałoby ciut zmodyfikować, żeby całość układała się idealnie:
Obie serwety zostały na działce u moich rodziców.
A na koniec - dzięki uprzejmości Anety - oto jak prezentowała się serweta z bratkami w koszyczku wielkanocnym:
piątek, 6 kwietnia 2012
Szydełko tu, szydełko tam
Pozwolicie, że jeszcze raz uraczę Was zdjęciem serwety z bratkami - tu wersja wyprasowana tuż przed wysyłką. Wiem, że robótka już dotarła do Anety - mam nadzieję, że będzie ładnie się prezentować w koszyczku wielkanocnym
Pamiętacie różowo - niebieskie kwadraty robione częściowo szydełkiem tunezyjskim? O, te?
Miały być kocykiem - ale przyznaję się bez bicia: przez urlop zupełnie wypadłam z rytmu (swoją drogą muszę się nauczyć zapisywać gdzieś projekty, które wymyślam z głowy - bo teraz po przerwie wzięłam robótkę i musiałam liczyć oczka w gotowych kwadratach -nic już nie pamiętałam). Dlatego kocyk stanie się poduszką - jestem w trakcie zszywania kwadratów.
Postanowiłam również wziąć udział w następnej blogowej akcji Truskaveczki: - robimy poduchę!
Czy to wszystko? Ależ skąd! Mam zaczętą wielkanocną serwetkę z kurczaczkami - i gdzieś posiałam gazetkę z wzorem do niej. Postanowiłam również wziąć się za coś poważniejszego i wreszcie wydziergać dla siebie sweterek z jednej z licznych gazetek, które namiętnie kupuję, przeglądam i... odkładam na półkę na kiedyś tam ;)
Na razie idzie mi "tak se" - bo nie sprawdziłam czy aby na pewno rozmiar, który robię jest moim rozmiarem. I im bardziej Puchatek zaglądał, tym bardziej Prosiaczka nie było - a im więcej miałam robótki za sobą, tym bardziej widziałam, że to co wydziergałam do tej pory, a co miało być tyłem bluzeczki, ni hu hu nie wygląda jak połowa mojego obwodu. Tak raczej jedna trzecia ;). Cóż - robię od nowa - tym razem we właściwej wielkości :).
A z pudełka wołają do mnie jeszcze świeżutkie, prześliczne Divy Alize - akrylowa mikrofibra - ale wygląda jak bawełna, w cudnych batikowych kolorkach. Ale jeszcze nie wiem co z nich będzie.
Yyyy - kto mi rozciągnie dobę do 48 godzin??
niedziela, 1 kwietnia 2012
sobota, 31 marca 2012
Weekendowo
Dziecko nr 3 miało wczoraj fazę na wchodzenie na krzesła i spadanie z nich w takim tempie, że nie zawsze zdążyłam złapać. I oto efekt bliskiego spotkania z parapetem:
Pojechałam dziś z Jasiem do Ikei kupić mu do biurka krzesło i lampkę. Miałam wizję takiego samego krzesła jak ma Wiktor - a tu zonk. Krzesła nie ma. I nie wiadomo dlaczego nie ma i kiedy będzie - dostawy tego produkty wstrzymane do końca kwietnia. Pozwoliłam Jasiowi wybrać inne:
Krzesła są zupełnie inne - ale wyszłam z założenie, że kiedyś chłopaki dorobią się oddzielnych pokoi i nie będzie to już miało znaczenia ;)
Wczoraj spędziłam upiorny wieczór chowając i obcinając niteczki w 32 bratkach w serwecie. Nie lubię, nie lubię, nie lubię. Jeszcze muszę wydumać jak serwetę zakończyć.
środa, 28 marca 2012
niedziela, 15 maja 2011
Ażurek
Wreszcie skończona - schnie rozpięta na starej tablicy korkowej. Strasznie upierdliwa w robieniu - ale wygląda dość efektownie.
piątek, 22 kwietnia 2011
Serweta
Serwetkę skończyłam już jakiś czas temu - ale dopiero dziś podarowałam ją osobie, dla której była przeznaczona:
sobota, 26 marca 2011
czwartek, 24 marca 2011
Motylki i inne
Ostatnio siedzę w domu leczę zapalenie gardła i koszmarny katar. I dłubię na szydełku.
wydłubałam jeszcze parę motyli, świąteczną serwetę i dwa serca.
wydłubałam jeszcze parę motyli, świąteczną serwetę i dwa serca.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































