Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokój. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 września 2013

Pokoje dziecięce

Kosmetyczne zmiany zaszły w pokojach moich chłopaków.
U najstarszego pojawiła się grafitowa narzuta na łóżko. Ściągnęłam zasłonki do prania i korzystając z gołego okna, wyciągnęłam z czeluści szafy zasłonkę, którą kiedyś wydębiłam od koleżanki (ach, cudny wzór) i upituliłam w coś na kształt rolety rzymskiej szpilkami.  Uznałam, że zanim zacznę brać się za większe szycie najpierw spytam się lokatora co sądzi o materiale - jakby nie było - w kwiaty w swoim pokoju.
Materiał został zaakceptowany - tak więc muszę się dokształcić w necie jak zrobić domowym sposobem roletę na okno :)
Powiesiłam też dwa obrazki - dzieła Wiktora - na ścianie koło łóżka.



W pokoju młodszych zamieniłam miejscami komodę z regałem. Ten ostatni stanął teraz koło biurka.
Również zawiesiłam na ścianie ramki z dziełami :)
Zwróćcie uwagęna helikopter w zielonej ramce - powstał przy współpracy dziecka nr 1 i nr 2: starszy wycinał, młodszy naklejał. Jest genialny, moim zdaniem! Zbiorę się kiedyś, zeskanuję i wydrukuję jako plakat w większym rozmiarze.
W tym pokoju prym, niestety wiodą zabawki, które są wszędzie. Nie do końca ten pokój mi się podoba - jest jakiś taki...nie dokończony. 





Dawno nic nie było z serii "a dzieci powiedziały":


Parę dni temu odgrzewam w piecu pizzerinki (takie małe pizze). Wykładam na duży talerz i ostrzegam:
- Jasiek, nie bierz jeszcze, trzeba poczekać, bo jest gorące!
Jasiek: a one nie mogą poczekać na moim talerzyku?

piątek, 9 sierpnia 2013

Lampa

Pojedynczy kwadrat szydełkowy z poprzedniego wpisu zamienił się już w cały abażur:)
Całość wygląda tak:



Czy widzicie? Mam drzwi!! Jeszcze muszę podumać co zrobić z przedpokojem. Nowe, białe drzwi jeszcze bardziej podkreśliły brudne ściany. Ale wszelkie zmiany będą dopiero we wrześniu, jak mi dzieciaki do szkoły/przedszkola wybędą.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Wieści z frontu drzwiowego i nie tylko

Właśnie zorientowałam się, że od mojego ostatniego wpisu minął blisko miesiąc. Mój zastój robótkowy dalej trwa. Jakoś z szydełkiem mi nie po drodze - wszystkie siły chyba zużyłam na bluzeczkę (która, nota bene ma za długie trochę ramiączka. Ale na samą myśl, że miałabym ZNÓW coś w niej pruć, robi mi się słabo...). Próbuję dziecku nr 1 wydziergać nową osłonę górnej lampy - ale idzie mi jak krew z nosa

Oto zaczątek osłony. Na razie wygląda to wszystko bardzo mizernie

Próbowałam jakoś pobudzić moją wenę przeglądając pisemka szydełkowe - ale nic z tego. Wszystko wydaje mi się nijakie i wtórne (inna sprawa, że różnych gazetek mam tyle, że zaczynam zauważać powtarzające się schematy w nowo wydawanych). 
Może na jesieni będzie lepiej?

A jak idą sprawy związane z mieszkaniem?
Cóż... Uwierzycie, że dalej nie mam drzwi? To znaczy, w sumie mam. O, proszę:



25 lipca dostałam długo oczekiwany sms od sklepu, że ościeżnice są gotowe do odbioru. Polecieliśmy z mężem w te pędy. A na miejscu widzę jak obsługa sklepu coraz bardziej nerwowo przeszukuje magazyn. Pomyślałam, że jeśli coś zgubili, to nawet się nie zdziwię. Jakby wpisuje się w kontekst tego całęgo remontu.
Rzeczywiście okazało się, że jedna z ościeżnic tajemniczo rozpłynęła się w powietrzu. Zaraz zostało złożone zamówienie, a ja zostałąm solennie zapewniona, że będę czekać zaledwie 5 dni i na pewno 30 czerwca  lipca będzie do odbioru.
30 czerwca lipca spędziłam wisząc na telefonie i dopytując się co z moją ościeżnicą - bo miała być, a tu smsa powiadamiącego ani widu ani słychu.
Wisiałam tak na telefonie również przez większość dnia następnego. Wysłuchałam kolejno, że:
- Była awaria systemu i opóźnił im się rozładunek
- Rozładunek jest w trakcie
- Nic nie wiedzą, pewnie dalej trwa rozładunek
- Najlepiej jak zadzwonię do punktu obsługi klienta
- Hm.. najlepiej będzie jak zadzwonię na dział drzewny
- Tak... ościeżnica. Pewnie jeszcze nie wprowadzono dostawy do systemu. Proszę się kontaktować z punktem obsługi klienta
- Pewnie jeszcze nie wprowadzono dostawy do systemu. Proszę się kontaktować z działem drzewnym
- Proszę zadzwonić po 16
- Proszę czekać na smsa z samego rana
- Proszę czekać

Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Szczęśliwie następnego dnia wieczorem udało odebrać ościeżnicę, udało się umówić montażystów i podobno jutro zacznie się podejście nr 2 i być może już po dwóch miesiącach zostanę szczęśliwą posiadaczką drzwi ;)


Za to doszły nowe elementy w pokoju u chłopaków. U młodszych pojawiły się szafy. Muszę powiedzieć, że system STUVA z Ikei jest bardzo fajny




W obu pokojach pojawiło się również dzieło mojej zdolnej koleżanki Agakakakaki, czyli chorągiewki:




 Nie dam ogólnego rzutu na pokój dziecka nr 1, bo jego stan na to nie pozwala;) Głownie ze względu na Himalaje prania, którym zarzuciłam łóżko ;)


A jak u innych szydełkowanie? Może ktoś jeszcze ma taką fazę na niechcenie jak ja?


wtorek, 4 czerwca 2013

Remont łazienki - oficjalnie uznaję za zakończony :)

Tak jak już wspominałam zamówiona nowa uszczelka do kabiny prysznicowej okazała się identyczna ze starą. A to oznaczało, że nie producent się rąbnął, a moich fachmanów przerosło złożenie do końca kabiny prysznicowej.
Pan przyszedł - starał się wytłumaczyć dlaczego myślał, że uszczelka jest zła. W sumie mu się trochę nie dziwię: jak zerknęłam do instrukcji - niby obrazkowej - to mózg mi się zagotował. Ale to ja - zwykły szaraczek. Ale od panów zajmujących się na co dzień remontami i montażem różnych urządzeń jednak wymagania są ciut wyższe.
Ostatecznie uszczelka została zamontowana - a ja po wyjściu pana i jeszcze jednej próbie zrozumienia instrukcji, doszłam do wniosku, że pionowa uszczelka została przycięta za krótko o jakiś centymetr...
Co to oznacza? Ano, że przy bardzo niesprzyjających okolicznościach (na przykład kiedy dziecię numer dowolny zamiast myć siebie zacznie polewać prysznicem szybę) trochę jednak tej wody wycieknie poza obręb kabiny. Na samą myśl, że miałabym znów iść i użerać się z panem Włodkiem (który po rozpakowaniu nowej uszczelki i porównaniu jej ze starą łypał na mnie bardzo podejrzanie), znów czekać na przesyłkę, ganiać znów fachowców od łazienki, zrobiło mi się słabo i uznałam, że trudno - zniosę ten ewentualny przeciek - szmatek do podłogi Ci u mnie dostatek, trzeba będzie po kąpieli przetrzeć ewentualnie podłogę i tyle.
W łazience pojawiły się wieszaczki, szafka z odzysku (w poprzedniej wersji łazienki szafka miała bukowe drzwi. Teraz ze względów oszczędnościowych, została przeze mnie potraktowana biała farbą i zyskała nowy uchwyt. Docelowo będzie coś innego wisiało/stało na gebericie - ale co - jeszcze nie wiem.
Myślę, że remont łazienki można uznać za zakończony:) W drugiej połowie czerwca pojawią się drzwi (mam nadzieję, że bez niespodzianek).

TA DAM! Można zachwycać się/krytykować/zlać cienkim sikiem ;)



 Deszczownica - my love! Chłopaków zresztą też. Trwają walki, kto pierwszy pod prysznic ;)


Czy widzicie turkusowy podajnik na mydło? Do podajników mam jakiegoś pecha: albo się obtłukują, albo łamią się w nich elementy. Ostatni, plastikowy okazał się być niefortunnie zrobiony z dwóch części i brud z mydłem dostały się na amen w zakamarki: nie do domycia, wizualnie wyglądało to tak se. Ten turkusowy wydawał się być idealny.I co? I gucio! Jeśli tylko umywalka jest lekko wilgotna, dozownik z niej zjeżdża. Próbowałam pod spód dać trochę silikonu -niestety silikon nie chce się trzymać dozownika. Co robić? Co robić?


A tak wyglądała poprzednia wersja łazienki:





Teraz próbuję ogarnąć resztę mieszkania- szczególnie pokoje chłopaków, robię jakieś misz- masze między szafami, przeprowadzki rzeczy, przy okazji produkując całe worki śmieci (ale człowiek jednak obrasta w różne niepotrzebne szparagały). I zaczynam się zastanawiać - uwaga, teraz będzie o szydełkowaniu- czy na łóżka chłopaków nie popełnić jakiś narzut. Pokoje na razie na etapie urządzania/układania/przestawiania/zastanwiania się.


Łóżko jest już przysunięte i tak nie wystaje. Na zdjęciu jeszcze sprzed założenia listew przypodłogowych.
Ach, listwy: osobny temat. Niestety nie mamy w mieszkaniu drewnianej podłogi. Swego czasu zadecydowały o tym względy finansowe po prostu. Część starych listew znalazła się poru rażenia grzyba - musiały więc zostać wymienione wszystkie. Na widok drewnopodobnych plastikowych listew zrobiło mi się słabo. Myślałam, że nasze stare są nie najlepszej urody - ale przez te parę lat brzydota listew poszła naprzód. Zdecydowałam o kupnie białych - uznając, że ich białość zamaskuje plastikowatość. Plan był niezły - ale poległ w momencie montowania narożników. I co z tego, że narożniki teoretycznie białe i dedykowane do tych konkretnie listew - skoro są w zupełnie innym odcieniu bieli?? Część narożników zniknęła za meblami, część niestety jest widoczna i potwornie kłuje  oczy.


 Granatowe narzuty wyglądają smutno -zaczyna chodzić mi po głowie jakieś granny :)





Pokój dziecka nr 1 na bazie mebli ze starego pokoju chłopaków (po prostu nastąpił podział między pokoje) i naszych szafek nocnych. Górną lampę raczej będę musiała zmienić, bo do pokoju chłopięcego średnio pasują szydełkowe kwiatki.

Jak bardziej ogarnę pokoje chłopaków spróbuję w jednym miejscu zamieścić metamorfozy tych pomieszczeń, bo na przestrzeni paru lat sporo się zmieniało.

czwartek, 23 maja 2013

Remont łazienki i tak dalej ;)

Panowie przyszli - skuli co trzeba, wymienili co trzeba, posprzątali - a my z sąsiadami staramy się wrócić do normalności od czasu do czasu nerwowo zerkając w stronę łazienki i sufitów.


winowajczyni po naprawie



Wczoraj mój "ulubiony" pan Włodek zadzwonił z informacją, że przyszła uszczelka od kabiny prysznicowej. Po dokładnych oględzinach wyszło nam, że uszczelka jest taka sama jak poprzednio... Chyba tym razem moi fachowcy dali ciała, bo trudno mi uwierzyć, że producent kabin pomylił się po raz drugi. Próba założenia uszczelki odbędzie się po weekendzie - na razie podczas korzystania z prysznica podkładamy ręcznik
(swoją drogą prysznic z deszczownicą jest hitem nr 1 wśród dzieci i po raz pierwszy walka przed kąpielą nie dotyczy, kto ostatni do mycia, ale kto pierwszy! Dziecko nr 1 pobiło wszelkie rekordy informując mnie podczas odbierania ze szkoły, że on natychmiast po powrocie do domu idzie pod prysznic:))

A remocnik z łazienki płynnie (he he - oby nie dosłownie) przeniósł się do pokoju dzieciaków. Wczoraj zostały zdemontowane drzwi i futryna i zaczęliśmy malować pokój na biało. Czemu na biało? Bo jesteśmy tak zmęczeni życiem w bałaganie, że chcemy jak najszybciej mieć to całe remontowanie za sobą. A jak wszystko się machnie na biało - po prostu się leci naookoło. Oczywiście łatwo też nie jest: pokój ma na ścianach w sumie trzy kolory: turkus, zieleń oraz czerwień - kiedyś to była nasza sypialnia, jedna ściana była kiedyś czerwona i ten kawałek został za szafą, która z racji pleśni wyleciała.



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...