Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaszkiet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kaszkiet. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 listopada 2014

I kolejne. Czapki, znaczy

Widać, że zima zbliża się wielkimi krokami, bo zrobiłam się monotematyczna szydełkowo :)
Właściwe to mam sporo zaległości i właśnie nie wiem czy wszystko opędzlować jednym wpisem, czy dawkować po trochu.
Chyba będzie pół na pół.
Dzieciom nr 2 i 3 zrobiłam kaszkiety. I nawet je sfotografowałam, ale doszłam do wniosku, że daszki wymagają poprawek. Na razie poprawiłam jedną czapę. Do drugiej jakoś nie mogę się zebrać.



Macie jedno zdjęcie czapek sprzed poprawek. W granatowo- czerwonym kaszkiecie daszek już nie opada w dół, tylko elegancko sterczy we właściwą stronę. Jak tylko poprawię drugą czapę, zrobię porządną sesję z każdej strony z modelami :)

Pamiętacie czapkę dla miłośnika BMW? Została robiona wersja nr 2. Tym razem udało mi się wstrzelić z rozmiarem Nie zdążyłam jej sfotografować, bo powędrowała do właściciela. Będę się posiłkować zdjęciem, które zrobił szczęśliwy (mam nadzieję) posiadacz i pochwalił się nowym nabytkiem na fanpeg'u:



Czapka kolejna. In red. Robiona na zasadzie Cholera Wie Co Mi z Tego Wyjdzie Ale Zabawa Szydełkiem Tunezyjskim Jest Przednia.

Wyszło takie cuś. Z pomponem i z lekka ażurowym wzorem. Zdjęcie jedno, bo nie tak łatwo strzelić sobie sensowną fotkę.




Mam jeszcze jedną czapkę na podorędziu, ale ta wymaga zdecydowanie osobnego wpisu. Nawet nie dlatego, że jest jakaś wyjątkowa. Po protu wiąże się z pewnym projektem- zabawą i powinna w związku z tym być wyróżniona osobnym wpisem.

piątek, 17 stycznia 2014

Komplet

Odnalazłam właściwie słowo na czapko- beret: kaszkiet! To się nazywa kaszkiet!
Ale do rzeczy. Zgłosił się wczoraj do mnie kolega - czy dałabym radę wydziergać komplet - kaszkiet plus komin na prezent. No pewnie, że dałabym radę. Tylko musiałabym zrobić to szybko. Jak szybko? Na dziś...
Szybka kalkulacja - nie mam w domu odpowiedniej włóczki. Za to mam chore dziecko i jestem uziemiona w domu do momentu przyjścia z pracy męża. Po włóczkę do pasmanterii mogę pojechać wieczorem - zostanie mi wtedy jakieś 19 godzin na skończenie robótki. Nie wliczam to pory na spanie.
Damy radę? Spróbujemy!
Dałam radę - ale praktycznie cały dzień siedziałam z szydełkiem w łapie i dziergałam, dziergałam, dziergałam.
Robótka została wydana jeszcze ciepła, prawie że prosto z szydełka. Mam wrażenie, że gdybym ręce włożyła pod zimną wodą, usłyszałam syk i poleciałaby para:) A tak na serio - po takim maratonie bolą mnie palce.

Włóczki użyte to: Charisma i Shetland YarnArt, Jasmin Madame Tricot.




Myślałam o dorobieniu rękawiczek - ale zdecydowanie czasu było za mało.


Robiłam czapę dumając o pomyśle rzuconym przez mp, żebym wzór rozpisała.. Wydaje mi się, że to będzie kawał roboty - bo mam wrażenie, że szydełko tunezyjskie nie jest popularną techniką. A tu dochodzi jeszcze ta góra robiona skróconymi rzędami i technika dziergania w kółko (niezbędne jest szydełko na żyłce). Z drugiej strony może się okazać, że to wszystko jest identyczne jak w robótkach na drutach - o czym nie mam pojęcia, bo na drutach nie robię :))

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...