Zapraszam do oglądania w naszej galerii
poniedziałek, 19 marca 2012
niedziela, 18 marca 2012
Jestem!
Zniknęłam na prawie dwa tygodnie, bo urlopowałam z mężem i dzieckiem nr 3. Na razie próbuję z powrotem ogarnąć rzeczywistość i znów odnaleźć się w domowych pieleszach. Doczytuję powoli wszystko.
Wróciłam ze słonecznej Hiszpanii, w Polsce też wiosna zawitała - widać blogowe przywoływanie pomogło.
Trochę mi głupio więc, że wyskoczę z zimowymi rzeczami: szalikiem, prezentem urodzinowym dla mojej teściowej (prezent został wręczony tuż przed moim wyjazdem) oraz czapką, którą na wyjeździe wydziergałam z resztek włóczki (bo Hiszpania może i słoneczna - ale nie zawsze była ciepła. Jak tylko ogarnę się ze zdjęciami z wyjazdu, wszystko pokażę).
Zdjęcie szalika nie najlepsze - robione aparatem - staruszkiem, który nie najlepiej sobie poradził z połączeniem czerwonego i zielonego:
Zdjęcia czapki robione już lustrzanką odebraną z naprawy dzień przed urlopem
Widzę, że zostałam wyróżniona przez tonkę i Nitki A nitki i Kasię - bardzo mi miło, dziękuję :) - w wolnej chwili przysiądę i zastanowię się gdzie wyróżnienie posłać dalej.
Wróciłam ze słonecznej Hiszpanii, w Polsce też wiosna zawitała - widać blogowe przywoływanie pomogło.
Trochę mi głupio więc, że wyskoczę z zimowymi rzeczami: szalikiem, prezentem urodzinowym dla mojej teściowej (prezent został wręczony tuż przed moim wyjazdem) oraz czapką, którą na wyjeździe wydziergałam z resztek włóczki (bo Hiszpania może i słoneczna - ale nie zawsze była ciepła. Jak tylko ogarnę się ze zdjęciami z wyjazdu, wszystko pokażę).
Zdjęcie szalika nie najlepsze - robione aparatem - staruszkiem, który nie najlepiej sobie poradził z połączeniem czerwonego i zielonego:
prawa strona
lewa strona
Zdjęcia czapki robione już lustrzanką odebraną z naprawy dzień przed urlopem
Dzień przed wyjazdem zajrzałam do mnie koleżanka z miłą urodzinową niespodzianką. Dostałam od niej śliczną chustę i mitenki. Kolory moje ulubione - zabrałam wszystko na urlop i ku mojemu zdziwieniu były takie dni, że prezent się przydawał, oj przydawał ;)
Aneto, jeszcze raz bardzo dziękuję!
Widzę, że zostałam wyróżniona przez tonkę i Nitki A nitki i Kasię - bardzo mi miło, dziękuję :) - w wolnej chwili przysiądę i zastanowię się gdzie wyróżnienie posłać dalej.
sobota, 3 marca 2012
Zabawy ciąg dalszy
Wciągnęłam się. Powstały jeszcze dwie podkładki w kolorze pink, oraz cztery totalnie odlotowo kolorowe:
Tak się zakręciłam wiosennie, że zaczęłam robić wiosenne porządki w mieszkaniu: wyciągnęłam zieloną pościel w kwiatki, pochowałam ostatnie zimowe dekoracje, na stole pojawił się obrusik w tulipany. Wiktora i Jasia również wciągnęłam w przywoływanie wiosny - i tak powstały wiosenne obrazki: u góry dzieło Jasia, na dole - Wiktora
piątek, 2 marca 2012
Przywołujemy wiosnę!
U mnie królują czapki zimowe - a truscaveczka przywołuje wiosnę :)
Postanowiłam przyłączyć się do zabawy - robimy wiosenne podstawki pod kubki wg wzoru wynalezionego przez pomysłodawczynię w serwisie raverly.
Raz, dwa, trzy - i powstała pierwsza podstawka
środa, 29 lutego 2012
Czapka - jak robiłam
Zaczynamy od łańcuszka równego obwodowi głowy - ale trzeba też brać pod uwagę ilość oczek ze względu na ściągacz. Ten ściągacz robiłam wg wzoru- dwa słupki reliefowe nakładane od przodu, jeden słupek reliefowy nakładany od tyłu. Łancuszek robiłam nie prosty - ale tzw podwójny - bo jest bardziej elastyczny.
Łańcuszek łączymy - tu trzeba bardzo uważać, żeby nam się nie przekręcił. I lecimy słupkami reliefowymi w kółko
Z tego co pamiętam (bo czapka razem z właścicielem poszła do przedszkola) ściągacz miał u mnie wysokość na 8 słupków
Po zrobieniu ściągacza robótkę odwróciłam do góry nogami - po pierwsze, żeby jakby co bez problemu dorobić ściągacz, a po drugie - ten drugi brzeg był ładniejszy. Po zakończeniu ściągacza przerobiłam zieloną nitką jeden rząd słupków reliefowych nakładanych od przodu.
Zmieniłam kolor nitki i zaczęłam robić półsłupkami - ale nabierając tylko jedną, tylną nitkę - dzięki czemu z przodu zrobił nam się taki dekoracyjny paseczek
Jak widać zostało zrobione 5 rzędów półsłupków, a potem zmieniłam znów na zieloną nitkę i zaczęłam robić słupki reliefowe nakładane od przodu.
W pomarańczowej czapce dla Szymusia robiłam 4 rzędy półsłupków, dwa rzędy słupków reliefowych nakładanych od przodu.
I to wszystko - robiłam kombinację półsłupków i słupków, aż osiągnęłam odpowiednią wysokość czapy. Potem górę zszyłam tworząc cztery robi - przyszyłam pompony, dorobiłam nauszniki.
Niestety nie mam więcej zdjęć robiącej się czapki - ponieważ to był ten moment, gdy Szymuś wziął i ukatrupił aparat nr 2 ;)
Czemu w czapce słupki reliefowe? Bo robótka wychodzi grubsza - a mnie zależało na ciepłej czapce.
Dobra rada: lepiej kończyć czapkę na rzędzie słupków reliefowych - góra jest sztywniejsza i po zeszyciu i dodaniu pomponików będą ładnie, sztywno sterczały. W czapce Jasia zrobiłam błąd - skończyłam na rzędzie półsłupków i pomponiki smętnie leżą na czapie.
A tu bardzo poglądowy wzór czapki (tu akurat rozrysowałam czapkę Szymka). Narysowałam tylko trzy rzędy ściągacza - ale oczywiście należy ich zrobić tyle ile trzeba. I trzeba pamiętać - że półsłupki robiłam nabierając tylko jedną, tylną nitkę na robótce.
Nie wiem czy ktoś coś z tych moich opisów zrozumie;) Wybaczcie - nie mam żadnej wprawy w tłumaczeniu wzorów.
Dziecko nr 1 również zażyczyło sobie czapkę z pomponami - no bo jak? Młodsi bracia mają, a on nie?
No to matka zrobiła. Matka dodatkowo zaszalała i postanowiła sprawdzić czy da radę na szydełku zrobić wzór żakardowy.
Wzór wyszedł trochę "kopnięty". Pewnie mogłoby pomóc blokowanie - niestety - nie dało rady ;) Dziecko czapkę porwało i nie chciało zdjąć z głowy.
Eksperymentuję dalej z nausznikami. To co widzicie to nie druty ;) To szydełko tunezyjskie. Wzór wychodzi gruby, mięsisty - w sam raz na nauszniki
sobota, 25 lutego 2012
Chłopczyk a dziewczynka ;)
Moje dziecko nr 2 obserwuje rano jak się ubieram. Nagle z przejęciem woła:
- Mamo! Jakie ty masz wielkie cycki!! Po co ci takie cycki??
Cóż - zagotowałam się ze śmiechu - ale na poważnie tłumaczę synkowi, że duże dziewczynki mają takie piersi.
Jasio duma, duma, trybiki mu pod czółkiem pracują, nagle ajdija rozjaśnia mu twarz i rzecze:
- Mamo, a zdejmij majtki i pokaż mi pupę, chcę zobaczyć czy też masz siusiaka. Bo ja mam - widzisz?
I tu moje dziecię - sruuu piżamka w dół i prezentuje swoje klejnociki :)
Wytłumaczyłam, że dziewczynki nie mają siusiaków, tylko chłopcy. Taka odpowiedź go zadowoliła i obeszło się bez prezentacji :))
- Mamo! Jakie ty masz wielkie cycki!! Po co ci takie cycki??
Cóż - zagotowałam się ze śmiechu - ale na poważnie tłumaczę synkowi, że duże dziewczynki mają takie piersi.
Jasio duma, duma, trybiki mu pod czółkiem pracują, nagle ajdija rozjaśnia mu twarz i rzecze:
- Mamo, a zdejmij majtki i pokaż mi pupę, chcę zobaczyć czy też masz siusiaka. Bo ja mam - widzisz?
I tu moje dziecię - sruuu piżamka w dół i prezentuje swoje klejnociki :)
Wytłumaczyłam, że dziewczynki nie mają siusiaków, tylko chłopcy. Taka odpowiedź go zadowoliła i obeszło się bez prezentacji :))
piątek, 24 lutego 2012
Urodziny
Ekhm, dziś kończę kasjhdjkshfdzieści dkhkjedry lata. No, dobra - bez krygowania: 34.
Właśnie próbuję robić tort, zrzucać i zmniejszać zdjęcia z kart pamięci, ogarniać mieszkanie, robić obiad. Z katarem, bolącym gardłem i dwójką dzieci w chałupie, bo dziecko nr 2 zostało w domu ze względu na kaszel.
Spoko - jak tu na przykład takiego nie kochać?
Właśnie próbuję robić tort, zrzucać i zmniejszać zdjęcia z kart pamięci, ogarniać mieszkanie, robić obiad. Z katarem, bolącym gardłem i dwójką dzieci w chałupie, bo dziecko nr 2 zostało w domu ze względu na kaszel.
Spoko - jak tu na przykład takiego nie kochać?
PS. Tort z tego przepisu: http://mojewypieki.blox.pl/2008/09/Tort-makowy-z-kremem-z-bialej-czekolady.html
PS2. Na szydełku też dłubię (oprócz przyszłego kocyka), ale na razie nie mogę powiedzieć co to. Niespodzianka.
Z szydełkowych rzeczy - w ramach prezentu urodzinowego od teściowej zamówiłam na e- dziewiarce komplet szydełek tunezyjskich - już nie mogę się doczekać przesyłki!
środa, 22 lutego 2012
Też tak macie?
Wchodzę na czyjegoś bloga. Czasem przy pomocy googla, czasem koleżanka podrzuci linka, czasem znajdę klikając na zdjęcie w serwisie pinterest. Oglądam, przeglądam, patrzę na linki do następnych blogów umieszczonych przez właściciela. Klikam. Ooo jaki fajny! Ale ładne rzeczy! I robi mi się milion zakładek. Do obejrzenia na później. Część udaje mi się wrzucać do ulubionych. Część obiecuję sobie przejrzeć i linki dorzucić na swojego bloga. Z reguły mi się nie udaje. Za dużo tego, za dużo osób robiących śliczne rękodzieła.
Pogoda pod psem, ja dla odmiany znów kicham i mam pożar w gardle :(. Od grudnia płynnie przechodzę z jednej infekcji w drugą. Dwa dni temu dostałam od laryngologa receptę na szczepionkę uodparniającą. Tylko, żeby zacząć to cudo łykać - muszę być w miarę zdrowa :]
Pozdrawiam innych kichających, smarkających i kaszlących.
Na koniec trochę mojego Jaska:
Wczoraj mąż opowiadał bajeczki na dobranoc. Bajeczka się skończyła - buzi - buzi, przykrycie kołderką, dobranoc.
- Taaaaatooo! Taaaatuuusiuuuu!
- Tak?
- A opowieś mi jeście bajećkę?
- Ale już opowiedziałem, teraz pora spać.
- Ale jeście bziusiek nie słysiał! Opowieś bziuśkowi?
Pogoda pod psem, ja dla odmiany znów kicham i mam pożar w gardle :(. Od grudnia płynnie przechodzę z jednej infekcji w drugą. Dwa dni temu dostałam od laryngologa receptę na szczepionkę uodparniającą. Tylko, żeby zacząć to cudo łykać - muszę być w miarę zdrowa :]
Pozdrawiam innych kichających, smarkających i kaszlących.
Na koniec trochę mojego Jaska:
Wczoraj mąż opowiadał bajeczki na dobranoc. Bajeczka się skończyła - buzi - buzi, przykrycie kołderką, dobranoc.
- Taaaaatooo! Taaaatuuusiuuuu!
- Tak?
- A opowieś mi jeście bajećkę?
- Ale już opowiedziałem, teraz pora spać.
- Ale jeście bziusiek nie słysiał! Opowieś bziuśkowi?
wtorek, 21 lutego 2012
Coś
Znaczy to "coś" na dzień dzisiejszy ma być w przyszłości kocykiem. Jeszcze dokładnie nie wiem jak będzie wyglądał produkt finalny - mam w głowie jakiś mglisty obraz, a głównie improwizuję.
Widać wstawki wykonane szydełkiem tunezyjskim (skoro już je wyciągnęłam, to może znajdę w sobie trochę samozaparcia i popróbuję inne wzory).
Reklamówka sprzętu foto poszła do naprawy (dwa aparaty, lampa błyskowa i obiektyw - na wszelki do sprawdzenia), a ja przypominam sobie obsługę 7 letniego ślubnego aparaciku
Widać wstawki wykonane szydełkiem tunezyjskim (skoro już je wyciągnęłam, to może znajdę w sobie trochę samozaparcia i popróbuję inne wzory).
Reklamówka sprzętu foto poszła do naprawy (dwa aparaty, lampa błyskowa i obiektyw - na wszelki do sprawdzenia), a ja przypominam sobie obsługę 7 letniego ślubnego aparaciku
piątek, 17 lutego 2012
Dla Jasia
Wzór podobny jak w czapce dla Szymusia - tylko tu połączyłam kolory.
Ponieważ poprzednio nie byłam zadowolona z nauszników - tu w ramach eksperymentu wyciągnęłam szydełko tunezyjskie. Niestety nauszniki muszą iść do poprawki - pomimo przymiarki na Jaśku i zaznaczeniu gdzie mają się nauszniki zaczynać - muszę je jednak przesunąć nieco.
Zdjęcia niestety nie są najlepszej jakości: w ciągu jednego tygodnia Torpeda vel Ludzik vel Conan Barbarzyńca zwany czasem Szymusiem unicestwił mi dwa aparaty, w tym lustrzankę :((
Wyciągnęłam z czeluści szaf naszą pierwszą, 7 letnią cyfrówkę - i staram się nie myśleć ile bekniemy za naprawę dwóch aparatów.
Większość prac nad czapką dokumentowałam - jeszcze sprawnym kompakcikiem - jak tylko zrzucę zdjęcia i je pozmniejszam - będzie fotorelacja.
Ponieważ poprzednio nie byłam zadowolona z nauszników - tu w ramach eksperymentu wyciągnęłam szydełko tunezyjskie. Niestety nauszniki muszą iść do poprawki - pomimo przymiarki na Jaśku i zaznaczeniu gdzie mają się nauszniki zaczynać - muszę je jednak przesunąć nieco.
Zdjęcia niestety nie są najlepszej jakości: w ciągu jednego tygodnia Torpeda vel Ludzik vel Conan Barbarzyńca zwany czasem Szymusiem unicestwił mi dwa aparaty, w tym lustrzankę :((
Wyciągnęłam z czeluści szaf naszą pierwszą, 7 letnią cyfrówkę - i staram się nie myśleć ile bekniemy za naprawę dwóch aparatów.
Większość prac nad czapką dokumentowałam - jeszcze sprawnym kompakcikiem - jak tylko zrzucę zdjęcia i je pozmniejszam - będzie fotorelacja.
środa, 15 lutego 2012
Czapka for me
Postanowiłam wydziergać czapkę dla siebie. Zakupiłam włóczkę w ulubionych kolorkach (merino garden Yarn Art).
Pierwotnie wydumałam, że będę na czapce dziergać warkocze. I że zacznę ją robić od ściągacza - bo tak mi będzie prościej. I tu zrobiłam błąd nr 1 - bo nie liczyłam oczek w trakcie robienia początkowego łańcuszka - stwierdziłam, że robię tyle, żeby wyszło dobrze na mój łeb, a potem sobie policzę i wydumam jak to wszystko ładnie rozpisać w jakiś sensowny wzór, żeby warkocze wychodziły w równych odległościach. I co? I pupa blada - bo po zrobieniu ściągacza i policzeniu słupków wyszło mi ich 101. Próbowałam na różne sposoby na kartce rozrysować - nic mi z tego sensownego nie wychodziło - więc zmiana planu - nie będzie warkoczy. Będą paski. Skośne. Paski wyszły - nawet całkiem ładnie to wygląda. Obwód zmniejszałam totalnie improwizując - od czasu do czasu zakładając sobie robótkę na głowę i sprawdzając czy będzie pasować. Wydawało się wszystko ok. Po skończeniu i ostatecznym przymierzeniu stwierdziłam, że kurka wodna, czapka jest za krótka. O jakieś 1,5 cm - za bardzo wystają mi uszy.
Pierwotnie wydumałam, że będę na czapce dziergać warkocze. I że zacznę ją robić od ściągacza - bo tak mi będzie prościej. I tu zrobiłam błąd nr 1 - bo nie liczyłam oczek w trakcie robienia początkowego łańcuszka - stwierdziłam, że robię tyle, żeby wyszło dobrze na mój łeb, a potem sobie policzę i wydumam jak to wszystko ładnie rozpisać w jakiś sensowny wzór, żeby warkocze wychodziły w równych odległościach. I co? I pupa blada - bo po zrobieniu ściągacza i policzeniu słupków wyszło mi ich 101. Próbowałam na różne sposoby na kartce rozrysować - nic mi z tego sensownego nie wychodziło - więc zmiana planu - nie będzie warkoczy. Będą paski. Skośne. Paski wyszły - nawet całkiem ładnie to wygląda. Obwód zmniejszałam totalnie improwizując - od czasu do czasu zakładając sobie robótkę na głowę i sprawdzając czy będzie pasować. Wydawało się wszystko ok. Po skończeniu i ostatecznym przymierzeniu stwierdziłam, że kurka wodna, czapka jest za krótka. O jakieś 1,5 cm - za bardzo wystają mi uszy.
Dorobiłam dwa rządki ściągacza - ale tu wyszedł mój błąd nr 2. Po zrobieniu ściągacza powinnam robótkę odwrócić do góry nogami i resztę czapki zacząć robić od drugiej strony - wtedy bez problemu mogłabym dorobić, gdyby czapka okazała się za krótka, lub spruć rządek, gdyby czapka okazała się za głęboka. A tak - wprawne oko dostrzeże dorobiony ściągacz - bo słupki w stosunku do reszty są do góry nogami.
Tyle pisania - teraz produkt finalny:
A w ogóle siedzę w domu, wysmarkuję gile i kaszlę. Taki oto bonusik przywiozłam sobie z weekendowego wypadu na narty. To -20 panujące w Zakopanym nie wpłynęło dobrze na moje zdrowie :).
Dobrze, że miała miejsce inwersja termiczna i na Kasprowym było "zaledwie" -15.
Ale i tak było warto - taką pogodę mieliśmy:
środa, 8 lutego 2012
Moje pierwsze skarpety
Całe trzy :) Nie, nie trzy pary - trzy sztuki :)))
Zrobiłam jedną dorosłą, na siebie - niestety idealna nie jest - coś pokiełbasiłam w dodawaniu oczek i ciut ciasno się ją wkłada. Postanowiłam potrenować więc na czymś mniejszym - i tak powstały skarpetki dla Szymusia.
Zrobiłam jedną dorosłą, na siebie - niestety idealna nie jest - coś pokiełbasiłam w dodawaniu oczek i ciut ciasno się ją wkłada. Postanowiłam potrenować więc na czymś mniejszym - i tak powstały skarpetki dla Szymusia.
poniedziałek, 6 lutego 2012
Różne takie
Szanowną Jubilatkę udało mi się sfotografować w chuście - ze względu na przeciągi, myślę, że chusta będzie w użyciu:)
Zaczęłam robić skarpetę na szydełku. Właściwie to jedną już zrobiłam - ale nie jestem zadowolona z efektu - teraz próbuję zamiast słupkami dziergać półsłupkami.
Doszłam do etapu, że robótka może skończyć jako skarpeta albo...rękawiczka z jednym palcem. Myślę, że jednak zostanę przy skarpetach - jak będę miała się czym chwalić - to się pochwalę :)
I na zakończenie złote myśli moich dzieciaków:
Wiktor podczas wizyty u babci dorwał się do cukierków. Ponieważ zjadł ich zdecydowanie za dużo - cukierki zostały schowane, Wiktorowi udało się kilka schować do kieszeni - ale poinformował wszystkich, że to są cukierki na drogę do Warszawy.
Nie minęło pół godziny, gdy moja mama zastaje Wiktora coś ciućkającego i słyszę dialog:
- Wiktor! Przecież mówiłam, że już nie możesz brać cukierków!
- Tak, babciu, ale to są cukierki z mojej kieszeni
- Ale przecież mówiłeś, że to są na drogę do domu?
- Tak, ale nie mogłem się doczekać...
Wracamy już do domu, Jasio z tyłu plecie jakieś dyrdymałki i T. żartobliwie mówi:
- oj, ty pleciugo!
Jasio się naburmusza, bo nie lubi jak ktoś go w jakikolwiek sposób nazywa inaczej niż Jasio i oświadcza:
- Nie jestem pleciuga! Jestem Jasio! I kto się przezywa sam się tak nazywa, wiesz? Wiktor mi powiedział.
- A ty przezywasz Wiktora, Jasiek?
- Tak!
- I jak go przezywasz?
- Mówię, ze jest głupek i śmierdziuszek.
- A Wiktor?
- A Wiktor mówi na mnie turboświnia
(bardzo jestem ciekawa co będzie jak Szymon zacznie mówić :))
piątek, 3 lutego 2012
Chusta
Popełniłam pierwszą chustę. Wzór znalazłam w jednym z szydełkowych pisemek, na które namiętnie co miesiąc przepuszczam pieniądze. Chusta to prezent dla mojej babci z okazji 80-tych urodzin.
środa, 1 lutego 2012
Pomarańczowa czapka
Miałam włóczkę kupioną do zupełnie innego projektu, który nie doszedł do skutku. I tak sobie motek leżał, leżał, łypał "zróbże coś ze mnie, babo". no to zrobiłam - czapkę dla Ludzika
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































